Home Opinie Dziwny jest ten Chełm! Pół wieku temu Chełm zmagał się z epidemią wodną
Pół wieku temu Chełm zmagał się z epidemią wodną

Pół wieku temu Chełm zmagał się z epidemią wodną

0
0

W czasie epidemii, która wybuchła w 1967 roku na osiedlu Dyrekcja w Chełmie, zachorowało ponad 2,5 tys. osób. Epidemia ujawniła katastrofalny stan sanitarny miasta i skutecznie przyśpieszyła oddanie do użytku oczyszczalni ścieków, budowę nowego ujęcia wody oraz zabezpieczenie przed katastrofą budowlaną i ekologiczną lochów podziemi kredowych, które – o czym dumni chełmianie wstydzą się pamiętać – latami zastępowały kanalizację.

Pierwsze przypadki ostrych zatruć przewodu pokarmowego wystąpiły u dzieci 25 listopada 1967 roku. Z dnia na dzień gwałtownie zaczęło przybywać zakażeń wśród osób w różnym wieku. 2 grudnia chorowało już ponad 700 osób, 5 grudnia blisko 1,5 tys., a 12 grudnia ponad 2,3 tys., w tym 80 na czerwonkę. Chełmska służbę zdrowia w zwalczaniu epidemii musieli wesprzeć lekarze z Lublina. W sumie w listopadzie i grudniu 1967 roku spośród 27 tysięcy mieszkańców Chełma zarejestrowano 2259 przypadków ostrego nieżytu jelit oraz 277 przypadków czerwonki. Wiele osób wymagało hospitalizacji. W celu zapewnienia miejsc w szpitalu dla chorych na czerwonkę, do sąsiednich miast ewakuowano pacjentów ze szpitala gruźliczo-zakaźnego, zyskując w ten sposób dodatkowych 37 łóżek.

Od początku podejrzewano, że źródłem zakażeń najprawdopodobniej była zanieczyszczona woda z wodociągu kolejowego zasilającego wschodnią część miasta (próby wody pobierane z miejskiego wodociągu komunalnego nie wykazywały przekroczenia norm). Mimo to sanepid brał również pod uwagę skażone produkty spożywcze oraz nietypowe objawy grypy. Aby ograniczyć rozprzestrzenianie się epidemii zaapelowano do wszystkich mieszkańców, by w żadnym wypadku nie pili nieprzegotowanej wody, nie jedli surowej i nieświeżej żywności, skrupulatne przestrzegali higieny osobistej oraz w trosce o zdrowie swoje i innych natychmiast zgłaszali się do lekarza w przypadku wystąpienia ostrych bólów brzucha, biegunki, wymiotów i podwyższonej temperatury.

Z Warszawy do Chełma przyjechali przedstawiciele ministerstwa zdrowia. Sprowadzono pracowników sanepidu oraz zakładu dezynfekcji z Lublina, zorganizowano naradę partyjną i powołano sztab epidemiczny. Przybyli z Lublina specjaliści nie mieli większych problemów z szybkim i jednoznacznym ustaleniem źródła epidemii. Osiedle Dyrekcja korzystało z wody z kolejowego ujęcia, w pobliżu którego znajdował się kanał ściekowy oraz osadniki ściekowe. Wskutek awarii kanalizacji ścieki zaczęły się przedostawać do ujęcia wody pitnej. Sprawą zanieczyszczenia wodociągu i spowodowaniem zagrożenia dla zdrowia i życia ludności zajęła się prokuratura.

Na początku grudnia pracownicy służby zdrowia odwiedzili każde mieszkanie na osiedlu kolejowym w celu przeprowadzenia wywiadu epidemicznego. Przebadano wszystkich mieszkańców osiedla kolejowego, zatrudnionych w handlu, gastronomii, przemyśle spożywczym oraz pracowników szkół, przedszkoli, żłobków i domów dziecka. Badaniami pobranych od mieszkańców wymazów zajmowały się laboratoria sanepidu z Chełma, Lublina, Puław, Zamościa, i Hrubieszowa.

Na terenie objętego epidemią osiedla postanowiono zamknąć zakłady żywienia zbiorowego: stołówki w hotelu cementowni oraz Gmachu, bar Dworcowy przy ul. Kolejowej, bufet na stacji PKP i kawiarnia Violetta. Maksymalnie też ograniczono produkcję w masarni oraz nakazem sanitarnym całkowicie zamknięto chełmską mleczarnię ze względu na panujące w niej antysanitarne warunki, czyli brak kanalizacji. Wskutek czego w mieście zabrakło nabiału, a mleko, masło i sery musiano sprowadzać z okolicznych mleczarni.

Wyjątkowo trudne warunki panowały w pozbawionym bieżącej wody i możliwości korzystania z urządzeń sanitarnych internacie Zasadniczej Szkoły i Technikum Budowlanego, gdzie zachorowało około 60 osób (spośród ponad 200 tam zamieszkujących), a 12 uczniów trzeba było odizolować w separatkach, zapewniając im pełną opiekę lekarską. Zachorowały też dzieci (absencja sięgała ponad 30 proc.) i pracownicy z przedszkola cementowni, a w przedszkolu przy ul. Słowackiego kilkanaścioro przedszkolaków zaraziło się czerwonką.

Z uwagi na skandalicznie zły stan sanitarny prawie 37-tysięcznego Chełma, powszechny brak kanalizacji, spływające ulicami i rynsztokami ścieki, na ryzyko zachorowania narażeni byli wszyscy mieszkańcy miasta. Gdyby epidemia wymknęła się spod kontroli zachorowań mogłoby być nie kilka, ale kilkanaście lub nawet kilkudziesięciu tysięcy. Służby sanitarne najbardziej obawiały się epidemii duru brzusznego (tyfusu), którego okres inkubacji wynosi około miesiąca. Powołany sztab epidemiczny zarządził pełną mobilizację pracowników służby zdrowia i rozpoczął 1 grudnia obowiązkowe szczepienia ochronne wszystkich mieszkańców od 5 do 60 lat przeciwko durowi brzusznemu. W ciągu dwóch tygodni zaszczepiono trzy czwarte chełmian. Opornych karano mandatami i na szczepienia doprowadzani byli przez milicję. Kobiety w ciąży oraz chorych na gruźlicę szczepiono również przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby. W styczniu 1968 roku epidemia została ostatecznie opanowana, chociaż nie udało się uniknąć 7 o łagodnym przebiegu zachorowań na dur brzuszny.

Do ówczesnych władz różnych szczebli dotarło wreszcie jak dramatycznie przedstawiała się sytuacja sanitarna Chełma i czym to mogło skutkować. Sprowadzeni z Politechniki Warszawskiej specjaliści wspólnie z przedstawicielami ministerstwa zdrowia zdecydowali o dezynfekcji ujęcia wody i sieci maksymalnymi dawkami chloru. Wiązało się to z całkowitym zakazem użytkowania wody z wodociągu kolejowego do jakichkolwiek celów. Kilka tysięcy mieszkańców osiedla Dyrekcji przez trzy tygodnie musiało funkcjonować bez dostępu do bieżącej wody. Trudno to sobie wyobrazić, ale w momencie wybuchu epidemii liczące niemal 37 tysięcy mieszkańców miasto powiatowe dysponowało zaledwie jednym beczkowozem o pojemności 3 tys. l wody. Po interwencji udało się wypożyczyć dwie cysterny, jedną z Lublina, drugą od chełmskiej straży pożarnej, dzięki czemu osiedle kolejowe obsługiwały trzy cysterny (choć wedle szacunków powinno ich być 10) o łącznej pojemności 9 tys. l wody. Nie pokrywało to realnego zapotrzebowania. Z dowozem wody też bywało różnie. Zdesperowani mieszkańcy Dyrekcji, mimo zakazów, wodę czerpali z okolicznych od lat nieeksploatowanych tzw. dzikich studni, w większości których nie była ona zdatna do picia. Kiedy już udało się pracownikom MPGK rozwiązać kwestię dystrybucji wody (w dzielnicy kolejowej uruchomiono dla mieszkańców 7 punktów stałych i 1 mobilny poboru wody, czynnych codziennie w godz. 6-17 i dostarczających 90 tys. l), chwycił kilkunastostopniowy mróz i zmroził wodę w cysternach.

Z problemem, co począć z kolejowym wodociągiem, od końca listopada usilnie zmagali się naukowcy z Politechniki Warszawskiej, specjaliści z ministerstwa zdrowia i Państwowego Zakładu Higieny. Bardzo ryzykowna decyzja podjęta przed laty przez władze Chełma o dostarczaniu wody mieszkańcom wodociągiem kolejowym, który nie posiadał strefy ochronnej, była spowodowana poważnymi niedoborami wody w mieście i pilną potrzebą jej zapewnienia. Skażenie wodociągu kolejowego w wyniku awarii pobliskiego kanału kanalizacyjnego, było jednak tylko kwestią czasu.

W połowie grudnia 1967 roku udało się zainstalować na stacji pomp stały chlorator dostarczony z Warszawy. W święta na osiedlu Dyrekcji popłynęła z kranów woda chlorowana zwiększoną dawka chloru, którą przed użyciem do celów konsumpcyjnych należało koniecznie przegotować. Niestety chlorator stale ulegał awariom, a woda w beczkowozach zamarzała…

Nadal więc było to rozwiązanie wyłącznie prowizoryczne i doraźne. W opinii profesorów z Warszawy woda pochodząca z ujęcia kolejowego nie nadawała się do celów konsumpcyjno-gospodarczych, w każdej chwili mogła ulec ponownemu skażeniu i spowodować kolejną epidemię. Dyrektor chełmskiego MPGK zaproponował w tej sytuacji podłączenie osiedla kolejowego do sieci komunalnej, co kosztem znacznego spadku ciśnienia wody w całym mieście pozwoliłoby zapewnić wodę mieszkańcom Dyrekcji.

Miasto wymagało szybkiej i radykalnej poprawy stanu sanitarnego gwarantującej mieszkańcom zdrowe warunki egzystencji. Opanowaniu epidemii oprócz ogromnego wysiłku i zaangażowania setek pracowników różnych służb skutecznie pomógł mróz, który zmroził płynące ulicami nieczystości, tworząc niebezpieczne dla kierowców lodowiska m.in. u zbiegu ulicy J. Młodowskiej i Szkolnej. Na chełmskiej starówce zewidencjonowano ponad sto niewywożonych latami i nieszczelnych szamb. Tylko w latach 1965-67 do kredowych lochów trafiło 7 tys. m sześć. ścieków z restauracji Oaza.

Nie powiodła się przeprowadzona w styczniu 1968 roku próba rozruchu budowanej od lat chełmskiej oczyszczalnia ścieków, która zgodnie z planem powinna była działać od dwóch lat. Ujawniono tak poważne usterki, że termin uruchomienia oczyszczalni trzeba było przesunąć o kolejne kilka miesięcy. Tym razem został jednak dotrzymany. W 1972 roku rozpoczęto w Chełmie budowę nowego ujęcia wody.

Kamirianna

REDAKCJA Redakcja wirtualnychelm.pl pracuje codziennie, aby dostarczyć Ci ciekawe i przydatne treści. Naszym najlepszym wynagrodzeniem jest Twoje zaangażowanie – udostępniaj proszę nasze teksty na Facebooku i buduj z nami społeczność wirtualnego Chełma!

SKOMENTUJ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *