Home Opinie Dziwny jest ten Chełm! Zapomniana historia chełmskiego młyna
Zapomniana historia chełmskiego młyna

Zapomniana historia chełmskiego młyna

0
1

Informacji, kto i kiedy wybudował największy w Chełmie młyn, daremnie szukać w przewodnikach turystycznych. Nawet chełmska delegatura Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie błędnie przypisuje jego wzniesienie Grzegorzowi Michalence, głównemu współwłaścicielowi młyna w latach 1913-33. Czy uda się ocalić popadający w ruinę jeden z ostatnich zabytków chełmskiego przemysłu i zmienić go w prężnie działającą placówkę kultury? Cel jest szczytny, a plany ambitne. Co z tego wyniknie, czas pokaże.

Sto trzydzieści pięć lat temu, w kwietniu 1885 roku, uruchomiona została produkcja w nowo wybudowanym na przedmieściach dziesięciotysięcznego powiatowego Chełma, przy trakcie bitym na placu graniczącym z nadwiślańską koleją, młynie parowym. Zbudowany przez kupców lubelskich J. Kupfera, Ch. Orensztejna, H. Goldmana i H. Sawczuka młyn o siedmiu złożeniach kamieni młyńskich urządzony został według nowoczesnych wymagań i wyposażony w sprowadzone z zagranicy maszyny dostarczone przez agenta R. Neumanna. Napędzany motorem parowym o sile ponad 50 koni przerabiał tygodniowo tysiąc korców zboża i ponad 50 tys. korców rocznie, a jego właściciele zapewniali, że po uregulowaniu procesu produkcji będzie mógł przerabiać znacznie więcej. Nowy młyn handlowy, nazwany nadwiślańskim (co wskazywało, że znajduje się w pobliżu kolei nadwiślańskiej), stanowił ogromną dogodność dla miasta i okolicznych ziemian, a kolei dostarczał do przewozu tygodniowo do Warszawy około 10 wagonów. Była to groźna konkurencja dla dotąd jedynego w mieście starego i wymagającego modernizacji młyna parowego na Trubakowie, będącego własnością W. Boguszewskiego oraz A. Goldgewichta i S. Rapaporta i produkującego rocznie ponad 30 tys. korców mąki (prawie wyłącznie pszennej). Na powstaniu w Chełmie dużego i nowoczesnego młyna najbardziej zyskali miejscowi żydowscy handlarze mąką, którym odtąd mielenie zboża kalkulowało się znacznie taniej.

1 października 1888 roku, tuż po północy z niedzieli na poniedziałek, w należącym do Jozefa Kupfera i Henryka Goldmana młynie parowym wybuchł pożar. Z powodu nocnej pory i w ówczesnych realiach znacznej odległości młyna od miasta akcja ratownicza była utrudniona. Kiedy wreszcie przystąpiono do gaszenia pożaru, ogień wewnątrz był już nie do opanowania. Sąsiadujące z młynem budynki zdołali ocalić przybyli na pomoc żołnierze kwaterujący w pobliskich nowo wybudowanych koszarach.

Z doskonale prosperującego młyna handlowego o dużym znaczeniu dla okolicznego handlu i rolnictwa pozostały jedynie wypalone mury i maszynerie. Przyczyny pożaru nie zdołano ustalić. Budynek wraz z urządzeniami, które jak się okazało nie uległy poważniejszym zniszczeniom, były ubezpieczone w towarzystwie ogniowym na sumę 73.425 rubli. Spaliły się jednak doszczętnie znaczne zapasy zboża i mąki, głównie należącej do miejscowych handlarzy, którzy swoje straty oszacowali na ponad 5 tys. rubli. Jeszcze w tym samym roku Jozef Kupfer (inwestor budowy pierwszego chełmskiego hotelu przy ul. Lubelskiej zakończonej w 1890 roku) i Henryk Goldman wystawili na sprzedaż uszkodzony po pożarze budynek młyna wraz z mało uszkodzonymi maszynami i kotłami, dwoma domami drewnianymi parterowymi i zabudowaniami gospodarskimi, sadzawką z odpowiednią wodą oraz placem około dwóch mórg (około 1 ha).

Spalony młyn kupił w 1890 roku bankier z Odessy W. S. Altdorfer i kosztem 40 tys. rubli postanowił przerobić go na nowoczesną wielką fabrykę kafli, jej dzierżawę powierzając znanemu przemysłowcowi z Radomia Karolowi L. Wickenhagenowi. W 1891 roku budową i urządzeniem Nadwiślańskiej Fabryki Kafli w Chełmie zajął się doświadczony i ceniony ceramik Stanisław Weiss, piastujący jednocześnie stanowisko dyrektora oraz głównego kierownika produkcji. Rok później fabryka pracowała już pełną parą, zatrudniała setkę robotników („samych krajowców”) i realizowała m.in. zamówienia na dostawę pieców dla rosyjskiej południowej kolei żelaznej.

Gazeta Handlowa, 1882 r.

Kurier Poranny, 1895 r.

Wysyłane całymi wagonami wyroby chełmskiej fabryki znajdowały ogromny zbyt w Królestwie Polskim (głównie w Warszawie i guberni warszawskiej) oraz w dalekich guberniach Rosji. Szybko też niemal zupełnie wyeliminowały z rynku sprowadzane wcześniej kafle pruskie. W okolicach Chełma znajdowały się złoża gliny odpowiedniej do wyrobu białych kafli zwanych berlińskimi. Zdolnych zdunów do pracy w chełmskiej fabryce wyszukiwano w całym Królestwie Polskim. Kafle sygnowane Wickenhagen-Chełm m. in. użyte zostały do budowy pieców w nieistniejącym obecnie ratuszu przy pl. Teatralnym w Warszawie.

Kurier Warszawski, 1895 r.

Pod koniec 1896 roku Nadwiślańską Fabrykę Kafli odkupił od Altdorfera wraz z prawami dzierżawy od Karola L. Wickenhagena baron Teodor R. Steinheil, ziemianin z Gródka w powiecie rówieńskim, finansista i organizator wykopalisk archeologicznych. Steinheil zapowiadał rozszerzenie produkcji i podwojenie zatrudnienia przy znacznym nakładzie kapitałów oraz deklarował prowadzić interes na własny rachunek pod wyłączną dyrekcją Stanisława Weissa. Cały zarząd fabryki, łącznie z majstrami i robotnikami, składał się wyłącznie z odpowiednio uzdolnionych Polaków.

W 1897 roku fabryka szczycąca się produkcją luksusowych pieców ozdobnych i majolikowych, dawniej głównie sprowadzanych z zagranicy, otworzyła w Warszawie dwa składy przy ulicach Królewskiej i Marszałkowskiej.

Kalendarz Warszawski na rok 1898
Złota księga przemysłu fabrycznego, handlu, rolnictwa oraz rękodzieł w Królestwie Polskim, 1899 r.

W 1898 roku baron Steinheil niespodziewanie rozwiązał kontrakt z wieloletnim kierownikiem Weissem, kończącym akurat wdrażanie na terenie fabryki nowoczesnego systemu melioracji. Trzy lata później nowymi właścicielami Nadwiślańskiej Fabryki Kafli w Chełmie specjalizującej się w wykwintnych majolikach zostali Ludwik Rychert i E. Szejning (baron Steinheil zachował część udziałów). W 1902 roku zatrudniająca 38 robotników parowa fabryka kafli przyjmowała obstalunki w zakresie najwykwintniejszej majolikowej roboty i przy kapitale zakładowym 70 tys. rubli osiągała rocznie około 50 tys. rubli dochodu.

Rocznik adresowy Królestwa Polskiego na rok 1902

Z powodu wielkiego zastoju budowlanego z lat 1904-06 wiele kaflarni musiało zaprzestać produkcji, szczególnie drogiej w przypadku kafli ozdobnych i ręcznie produkowanych. Mimo to w Chełmie do 1910 roku wciąż utrzymywała się na rynku fabryka ceramiczna Ludwika Rycherta, w której pod kierownictwem Ferdynanda Stolza i Oskarda Bjórka 30 robotników produkowało kafle zwyczajne, berlińskie i majolikowe oraz wszelkie ozdoby ceramiczne.

W 1913 roku firma Grzegorz Michalenko i S-ka w nieopłacalnej kaflarni uruchomiła młyn walcowy pod nazwą „Kaflarnia”. Wkrótce jednak wybuchła wojna, przez Chełm przetoczył się front, a w 1915 roku miasto i okolice opustoszały w związku z masowymi wysiedleniami mieszkańców w głąb Rosji. Powróciwszy z przymusowego wygnania jesienią 1918 roku Grzegorz Michalenko sprzedał bankowi majątek w pobliskim Brzeźnie i zaczął przymierzać się do remontu rozgrabionego i zdewastowanego podczas wojny młyna.

W 1919 roku firma Grzegorz Michalenko i S-ka (pełna nazwa spółki: Grzegorz Michalenko i S-ka Młyn Kaflarnia) wystąpiła o zgodę do wojewódzkiego wydziału budowlanego na odbudowę i uruchomienie młyna. W obrębie posesji na planie sytuacyjnym dołączonym do projektu oprócz czterokondygnacyjnego budynku młyna z dobudowaną od strony zachodniej parterową motorownią znajdował się dom mieszkalny Grzegorza Michalenki (wystawiony przez niego na sprzedaż w 1932 roku, kilka lat temu gruntownie przebudowany), usytuowany przed nim wzdłuż ulicy magazyn (obecnie nieistniejący), kotłownia z kominem, stajnia i chlewy, drugi dom mieszkalny oraz budynek gospodarczy.

Plan sytuacyjny, Projekt młyna P. Michalenko w Chełmie, 1920 r., Archiwum Państwowe w Lublinie, sygn. 35/403/0/5.5/522
Fasada frontowa młyna, Projekt młyna P. Michalenko w Chełmie, 1920 r., Archiwum Państwowe w Lublinie, sygn. 35/403/0/5.5/522

Przekrój poprzeczny, Projekt młyna P. Michalenko w Chełmie, 1920 r., Archiwum Państwowe w Lublinie, sygn. 35/403/0/5.5/522

Młyn ponownie rozpoczął produkcję w 1920 roku. W 1922 roku Grzegorz Michalenko wraz ze wspólnikami złożył projekt budowy magazynu zbożowego i mieszkania przy młynie od strony wschodniej posesji. Ponieważ budynku nie ma na planie sytuacyjnym z 1928 roku załączonym do projektu nadbudowy piątej kondygnacji nad częścią młyna, wszystko wskazuje więc na to, iż projektowana budowa budynku magazynowo-mieszkalnego nie została zrealizowana. Nadbudowę nad częścią czwartej kondygnacji młyna wykonano (w latach powojennych dokonano kolejnej rozbudowy młyna, obecnie wojewódzki konserwator zabytków dopuszcza w ramach rewitalizacji rozbiórkę części nadbudowy, która nie posiada detalu architektonicznego).

Projekt magazynu zbożowego i mieszkania przy młynie G. Michalenki i S-ka w Chełmie, 1922 r., Archiwum Państwowe w Lublinie, sygn. 35/403/0/5.5/521

Plan sytuacyjny, Projekt magazynu zbożowego i mieszkania przy młynie G. Michalenki i S-ka w Chełmie, 1922 r., Archiwum Państwowe w Lublinie, sygn. 35/403/0/5.5/521

Projekt nadbudowy części młyna firmy „Michalenko i S-ka” w Chełmie, 1928 r., Archiwum Państwowe w Lublinie, sygn. 35/403/0/5.5/523

W 1925 roku utworzono przy młynie punkt sprzedaży detalicznej po cenach jak w hurcie już od 1 kg maki pszennej, żytniej, kaszy, manny, otrąb pszennych i żytnich.

Chełmski Kurier Ilustrowany, 1925 r.

Cztery lata później inspekcja komisji ministerialnej potwierdziła przepisowość przemiału mąki oraz wyjątkowo dobrą jakość wyrobu otrąb. Dziennie w 1929 roku nowocześnie urządzony młyn „Michalenko i S-ka” przemielał 5 wagonów pszenicy.

W maju 1933 roku zmarł Grzegorz Michalenko (1870-1933), właściciel połowy młyna, a dwa lata później jego żona Aleksandra.

Grób rodziny Michalenków znajduje się na cmentarzu przy ul. Lwowskiej

Młyn funkcjonował dalej pod nazwą „Młyn Industria dawniej G. Michalenko i S-ka”. Dysponujący mocą 150 KM i zatrudniający 38 robotników Młyn Industria w 1934 roku wytwarzał rocznie 5 818 ton produktów zbożowych (w tym bardzo cenionych otrąb eksportowych) o łącznej wartości 1 708 319 zł. Wartość kapitału zakładowego spółki w 1937 roku wynosiła 700 tys. zł.

W trosce o markę w 1933 roku właściciele przedsiębiorstwa skupu i przemiału zboża Młyn Industria (dawniej G. Michalenko i S-ka) I. Sztul, bracia I. i L. Lederman, J. Rolnik zastrzegli sobie ochronę znaku towarowego we wszystkich kolorach. Worki z mąką opatrywane były firmową etykietą (przedstawiającą budynek młyn ze składem opału i dymiącym kominem) oraz plombą blaszaną z wygrawerowanym napisem firmowym i nazwą gatunku mąki.

Zastrzeżony znak towarowy, Wiadomości Urzędu Patentowego, 31 października 1933 r.

Mimo to w 1938 roku zdarzały się w Warszawie przypadki sprzedaży przez nieuczciwych kupców mąki nieznanych firm w workach z podrobionymi znakami młyna Industria dawniej G. Michalenko i S-ka lub pakowanej w oryginalne, ale zużyte i ze zniszczonymi etykietami worki po chełmskiej mące.

Po wojnie, dekretem z 9 listopada 1945 roku w prowadzonej przez dawnych pracowników młyna firmą Młyn Michalenko i S-ka ustanowiono przymusowy zarząd Państwowego Zjednoczenia Przemysłu Młyńskiego z siedzibą w Warszawie.

Kamirianna

REDAKCJA Redakcja wirtualnychelm.pl pracuje codziennie, aby dostarczyć Ci ciekawe i przydatne treści. Naszym najlepszym wynagrodzeniem jest Twoje zaangażowanie – udostępniaj proszę nasze teksty na Facebooku i buduj z nami społeczność wirtualnego Chełma!

Comment(1)

  1. Bardzo ciekawy tekst – historai tego obiektu jest raczej maló znana. Pamiętam, że po wojnie ten młyn pracowła kilka miesięcy, mielać zboże. NIe pamietam już, do kiedy on działał. Mam wrażenie, że jeszcze w latach 70.

SKOMENTUJ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *